Dzisiaj po lekcjach urządziliśmy sobie bitwę na śnieżki. Najpierw ja krzyknąłem: zbierać kule i do bazy! Bazę mamy niedaleko stąd za jakimś domem.
Kiedy 2 chłopaków wyszło by nas atakować, wyrzuciliśmy pół zapasów amunicji. I wtedy zaczęło się! Zaczęli w nas rzucać a my w nich. W sumie mieliśmy przewagę liczebną, my mieliśmy pięciu wojowników, a oni byli tylko we dwóch. Zaraz jednak wyeliminowaliśmy jednego z bitwy, trafiłem mu w twarz, a on zaczął uciekać. Został tylko jeden. Potem poszło nam łatwo. Wszyscy zrobiliśmy kulę wielkości piłki i wszyscy rzuciliśmy mu w głowę!
Jednak i tak na początku wiedzieliśmy, że nie ma powodu jej robić bo nasza paczka zawsze wygrywa!
