Dziś pojechaliśmy do Austrii, do Kaprun. Jechaliśmy 12 godzin. Jak dojechaliśmy, weszliśmy do jakiegoś apartamentu. Okazało się, że mamy super dom: łazienka, przedpokój, salon z tarasem i kuchnią, w piwnicy był duży pokój na narty i 2 pralki (jedna z suszarką), przez piwnicę można było wejść do 2 salonu, w którym był telewizor i wieża do muzyki. Na piętrze były 2 łazienki i pokój dla wujka Jarka, pokój dla wujka Grześka i Kuby. Potem był pokój, gdzie spała ciocia Ola i moim kuzynem Jankiem. Wreszcie dochodzimy do 2 piętra, gdzie spałem z tatą i Pawłem. Mieliśmy osobną łazienkę, wielkie łóżko , fotel, 3 szafy i plac na grę w piłkę (duże pomieszczenie bez mebli). Mieszkaliśmy w Kaprun, więc niedaleko lodowca i basenu. Do lodowca jechało się 2 kilometry, a do basenu tak samo, tylko że w drugą stronę. Ja z Pawłem i tatą zjeżdżaliśmy tylko na czarnych i czerwonych trasach. 3 dni chodziliśmy na basen. Basen był super: pod wodą grała muzyka i można było wypłynąć na zewnątrz. Tylko najpierw zrobili taką pułapkę, że w przedsionku było zimno, a jak się wypłynęło, to już było ciepło. Na zewnątrz była na środku taka wyspa, a jak się ją przepływało dokoła zewnętrznej strony, to nie trzeba było płynąć, bo unosił cię prąd.
14/12/2007
Jedziemy do Kaprun
2/12/2007
Dostałem bojownika
Dziś mama mi kupiła bojownika. Mój bojownik jest bardzo ładny, niebieski
i mało ruchliwy. Jak się złości jego płetwy zmieniają barwę na czrwoną.
Ma zielone akwarium i zielony żwir. Nie ma imienia.