Dziś poszedłem na zbiórkę. Gdzieś pod koniec wyszliśmy na dwór i poszliśmy do ogrodu. Zobaczyłem flagę polski i świece. Po chwili wraz z dwoma kolegami zostaliśmy wywołani do flagi i musieliś wypowiedzieć przysięgę harcerską. Potem drużynowa dała nam krzyże i pogratulowała

W sobotę o 8.40 wyjeżdzaliśmy do Bier na start harcerski. Jak przyjechaliśmy to rozłożyliśmy plecaki i zaczęliśmy robić (za pomoćą nożów) patyki na ognisko. Potem zbieraliśmy drewno. Na stępnie były biegi patrolowe. Wieczorem była kolacja, a potem poszliśmy spać. Nazajutrz po śniadaniu odbyła się msza polowa, a po mszy pojechaliśmy do domów.
Niedawno wróciłem z obozu z podlesic z dwóch tygodni. Mieszkałem w namiociez czworoma osobami (w tym z dwoma z mojej klasy). Spaliśmy na pięciu kanadyjkach.Mieliśmy jedną ławkę i szafkę oraz dwa podesty.Standardowy plan dnia:Rano pobódka, dwie minuty na przygotowanie do zaprawy (porannej rozgrzewki przed dniem),po zaprawie mycie poranne, porządki (to było najgorsze w całym obozie), następnie śniadanie,apel poranny, podniesienie flagi, sprawdzanie porządków, poprawa porządków (pilotów itp.),zajęcia lub wycieczka, zajęcia, obiad, cisza poobiednia, zajęcia, zajęcia, kolacja, zajęcia,mycie wieczorne, cisza nocna.Tak właśnie wyglądał zazwyczaj dzień na obozie.Oczywiście Niektóre zajęcia dziennie to była wycieczka jak np. na basen czy na Pustynię Błędowską.Jedne z najfajniejszych atrakcji to były:wampiriada (najlepsza), paintball, baloniada, chszest harcerski, dzień obozowicza (wybierało się pojednej osobie z namiotu która zastępowała jedną osobę z kadry)Jednym słowem było super!
W tamtym tygodniu mieliśmy zbiórkę pod hufcem z okazji Wigilii.Potem przemawiały moja druhna, a następnie komendant całego hufca.Po godzinie druhna powiedziała, że wstało kilka osób (m.n. ja), i podeszłodo choinki i, że tam na nas czekają granatowo zielone przezenty. To byłyhusty. Potem składaliśmy sobie życzenia i poszliśmy do domu.
Wczoraj w niedzielę, o 12 miałem podjechać po Dom harceża,gdzie mieliśmy jechać aż do Częstochowy, po BŚP. Jechaliśmydwie godziny, aż dojechaliśmy do Częstochowy, gdzie wszedliśmydo restauracji. Potem pojechaliśmy do kościoła. Została tam odprawionamsza, gdzie na końcu poszliśmy zapalić Światełko Pokoju. Nastęniewróciliśy do autobusu, i pojechaliśmy spowrotem do domu.